|
Wiele osób
interesujących się tematami związanymi z meteorytami posiada
również inne pasje. Dobrze jest, jeśli czasami udaje się je
łączyć. Tak było i tym razem....
Aktywne spędzanie
czasu połączone z, dla niektórych, ekstremalną wspinaczką po
skałach, od dawna praktykował jeden z członków „nieformalnej
grupy poszukiwawczej ze Śląska i Zagłębia” - pan Jerzy Strzeja – zwany dalej Jerzykiem.
W dniu 5 maja 2007 r.
na jego zaproszenie, pozostali członkowie grupy w składzie:
Towarzysz I Sekretarz - Jarosław Bandurowski oraz Agnieszka
Gurdziel, przybyli do Ogrodzieńca. Celem wyprawy było
wypraktykowanie nowatorskiego podejścia do sposobu
poszukiwania meteorytów przy pomocy niekonwencjonalnych
metod poszukiwawczych oraz spenetrowanie pod tym kątem
terenu.
Poniżej prezentujemy
fotoreportaż z tej wyprawy. |
|
|
|
|
 |
|
 |
|
Najpierw
ogólny rzut oka na zamek w Ogrodzieńcu oraz okoliczne skałki
(bo to one stanowiły
główny cel naszej wyprawy). Widoki miejscami aż zapierały
dech w piersiach (wiatr zresztą też ;) |
| |
|
|
 |
|
 |
|
Nie byliśmy jedynymi, którzy zaplanowali wspinaczkę w
poszukiwaniach różnych rzeczy na skałach. Jedni szukali
jakichś mocnych emocji, inni kondycji, może adrenaliny itd.
Ale chyba tylko my dodatkowo meteorytów. Nieraz trzeba było
się ścigać, bo każdy chciał sprawdzić czy nie znajdzie
czegoś ciekawego na szczycie
(Jerzyk to ten z lewej ;)
Jerzyk – Zwycięzca ;) (na górze). Niestety żadnego
meteorytu tam nie znalazł ;) |
| |
|
|
 |
|
 |
|
Mieliśmy
ambitny plan poszukiwań. Zaglądaliśmy do każdej jaskini.... |
| |
|
|
|
 |
|
 |
|
I w każdą dziurę...
Właziliśmy na każdą podejrzaną górkę... Tow. I Sekretarz coś
wykrzykujący na górze. Może znalazł meteoryt...? |
| |
|
|
|
 |
|
 |
|
Najpierw były skałki, do zaliczenia których nie trzeba było
lin asekurujących.
Łatwe
podejścia okazywały się takimi tylko z wyglądu, bo w
rzeczywistości nieźle trzeba było się namęczyć...
No może tylko Jerzyk nie miał z nimi większych problemów ;)
|
| |
|
|
 |
|
Wśród wspinających można było spotkać kilka osób szeroko
znanych ze swoich umiejętności wspinaczkowych, jak np.
pewien „dr. z AWFu”, wspinający się na tej pionowej gładkiej
ścianie. Strach się bać ;) (Imię i nazwisko znane autorom
tekstu ;) |
 |
|
 |
|
To stopy (ale nie ASP ;). Pan Jerzyk pełen poświęcenia
szukał meteorytów systemem Braile'a.
Zresztą, tak też się wspinał po skałach.
Czasami bywało to dosyć bolesne, co widać było na jego twarzy
;) |
| |
|
|
|
 |
|
W końcu
postanowiliśmy przeszukać najbardziej niedostępne miejsca i
przyszedł czas na prawdziwą wspinaczkę.
Najpierw Jerzyk
pokazuje zasady gry ;) |
|
 |
|
 |
|
Potem udzielił nam fachowego instruktażu. Na zdjęciu: montaż
specjalistycznego sprzętu
poszukiwawczego ;)
I pierwsze kroki na skale... |
| |
|
|
|
 |
|
 |
|
I wreszcie prawdziwa
wspinaczka. Obiecująca dziura powyżej. Może tam znajdę coś
ciekawego...?
Niestety
odpadłam od skały ... I powrót na dół, tzn. „Spadek
Obserwowany” ;) |
| |
|
|
 |
|
 |
|
Teraz kolej na Jarka... Niestety Tow. I Sekretarz z racji
pracy biurowej gabarytowo nie zmieścił się w uprzęży...
Nie zrażony tym faktem, przymierzał inne, aż w końcu udało
się dopasować właściwą ;) |
| |
|
|
 |
|
 |
|
Tow. I Sekretarz próbuje swych sił... by chwilę później
zanurkować głową w dół! Niestety nie udało nam się
zarejestrować tego zdarzenia, bo zrobił to błyskawicznie ;)
Po całym tym zaskakującym zajściu, Jarek stwierdził, iż było
to bardzo interesujące doświadczenie, ale wolałby stracić
zęby w nieco innych okolicznościach (np. ze starości ;). Na
tym postanowił zakończyć swoją wspinaczkę po skałach i...
od
tej chwili jako swój cel wybierał łagodne wzniesienia ;)
Wszystko odbywało się pod czujnym okiem Jerzyka... |
| |
|
|
 |
|
Na
ostatek ze skałą postanowił się zmierzyć Jerzyk i...
najwyraźniej w świecie nie sprawiło mu to większych
problemów ;) |
 |
|
Po ciężkich poszukiwaniach czas na odpoczynek ;)
Zdjęcie osób uczestniczących w tym ambitnym projekcie: grupa
poszukiwacza plus przyjaciele: Grażyna i Darek z córeczką
Anią. Mała cały czas podglądała rodziców podczas wspinaczki.
Już się uczy ;) |
|
|
|
|
|
Podsumowanie:
Przemierzyliśmy cały
teren wokół zamku, omijając tylko co bardziej strome skały.
Jerzyk zobowiązał się w niedalekiej przyszłości sprawdzić i
ich szczyty. Niestety nie udało nam się znaleźć żadnego
meteorytu.
Niemniej jedno jest
pewne, zabawa była przednia. Dawno nie mieliśmy tyle
adrenaliny we krwi ;)
No i co najważniejsze,
nie zniechęciło nas to ani trochę i na tym na pewno nie
zakończymy naszych poszukiwań... ;) |
|
|
|
|
|
|
Tekst i zdjęcia: A.Gurdziel / Zdjęcia
i html: J.Bandurowski / Konsultacja: J.Strzeja / Foto: Canon
A430, 15.05.2007 |